Jak uzyskać korzystny kredyt hipoteczny

Doradcy Kredytowi – Fakty i Mity

doradcy kredytowi/kredyt hipoteczny/zasady zaciągania kredytu
 doradcy kredytowi
Sporo się naczytałem na forach internetowych o doradcach kredytowych i finansowych, a chyba jeszcze więcej nasłuchałem od klientów. W końcu od 15 lat doradzam klientom i spotykam się z nimi. Czasami
nawet zdarza się gasić pożary po innych doradcach, sorry chciałem napisać „doradzaczach”.  Hmm… być może po mnie też ktoś gasił pożar? 😉 Przecież nie od razu byłem alfą i omegą (i dalej nie jestem), jak zaczynałem pierwszą pracę w banku w 2000 roku.

Doradcy finansowi a doradcy kredytowi

Na początek małe rozróżnienie. W polskim prawie nie ma licencji na takich doradców i dlatego możemy spotkać różne wyjaśnienia dla tych zawodów. Dla mnie osobiście doradca kredytowy to specjalista od kredytów, koniec, kropka. Doradca finansowy zaś to pojęcie szersze. To osoba, która nie tylko jest w stanie „ogarnąć” tematy związane z kredytami, ale także innych produktów bankowych i ubezpieczeniowych, inwestowania itp. Więcej miejsca na temat doradców finansowych i kredytowych poświęciłem w Doradca Kredytowy a Doradca Finansowy.

Jedno jest pewne. Doradca finansowy może wyrządzić nam znacznie więcej szkód niż doradca kredytowy, bo doradcy kredytowemu nie powierzamy naszych oszczędności szukając lokat bankowych, czy innych sposobów inwestowania. U doradcy kredytowego, co najwyżej możemy „wtopić” z kredytem (czytaj: zaciągnąć drogi kredyt + nabyć do kredytu dużo niepotrzebnych produktów, najczęściej ubezpieczeń). Choć patrząc z perspektywy aktualnych kursów franka, i przy kredycie możemy nabawić się problemów.
A teraz do rzeczy. Panuje wiele mitów i nieprawdziwych wyobrażeń o doradcach finansowych i kredytowych, dlatego spróbuję się odnieść do niektórych z nich. Oczywiście, jeżeli coś przeoczyłem, a jest to dla Was ważne – piszcie, postaram się wrócić do tematu.

Firma/Bank XYZ jest beee, omijajcie ich doradców szerokim łukiem

To największa pomyłka i stereotyp, który panuje na rynku. Na forach internetowych jest mnóstwo tego typu wpisów. Rozgoryczeni swoim doradcą kredytowym klienci od razu skreślają całą firmę. Pokutują tutaj dwie zasady:
  • zadowolony klient pochwali się jednemu znajomemu, a niezadowolony
    powie 10-ciu innym,
  • koło się zepsuło, to znaczy, że cały samochód jest popsuty.

Zawsze powtarzam, jeżeli szukasz doradcy kredytowego nie patrz na nazwę firmy. Szukaj człowieka, człowieka z imienia i nazwiska. Jak będziesz robił odwrotnie to się sparzysz. Pytaj znajomych, czy byli zadowoleni z usług ich doradcy. I niech Ci nie mówią, tak byliśmy w firmie Y, jesteśmy zadowoleni. Pamiętaj: pytaj o człowieka z imienia i nazwiska! Zadam Wam pytanie. Jak macie problemy zdrowotne, nie katar, takie bardziej poważniejsze, to czy szukając lekarza specjalisty pytacie się znajomy o nazwy szpitali? Czy szukacie konkretnego lekarza z imienia i nazwiska. Nie jest ważne czy pracuje w renomowanej klinice, powiatowym szpitalu, czy przyjmuje w małym prywatnym gabinecie. Szukacie konkretnej osoby. Uwierzcie z doradcami kredytowymi czy finansowymi jest dokładnie tak samo. Wiem coś na ten temat, bo pracowałem zarówno w banku (bankach), ogólnopolskiej firmie doradztwa finansowego, jak i w małym biurze kredytowym. Powtarzam, szukając dobrego doradcy kredytowego, szukajcie konkretnych osób, nie firm.

Doradcy kredytowi myślą tylko o swojej prowizji, lepiej pójść do banku

A kto nie myśli o wynagrodzeniu? Wszyscy i w każdej branży, nie tylko w doradztwie finansowym. Przecież Wy też pracujecie, żeby zarabiać pieniądze.

doradca kredytowy a wynagrodzenie

 

To kolejny mit. Dlaczego? A czy nie przyszło Wam do głowy, że w bankach też ludzie pracują na prowizjach? Czy nie przyszło Wam do głowy, że doradca bankowy też może mieć różne wynagrodzenie od różnych produktów i też może wcisnąć Wam niepotrzebne ubezpieczenie lub zaproponować droższy kredyt, na którym więcej zarobi? Jeżeli myślicie inaczej, to jesteście w duuuuużym błędzie. Co więcej, w niektórych bankach doradcy pracują na „samozatrudnieniu”, czyli prowadzą działalność gospodarczą i żyją tylko z prowizji. W niektórych firmach doradztwa kredytowego zresztą jest podobnie. Więc doradca bankowy niekoniecznie musi się różnić od finansowego.

No dobrze. W bankach też pracują doradcy na etatach. Czy w takim razie myślicie, że pracownicy etatowi w banku też nie mają prowizji? Fakt niektórzy rzeczywiście nie mają. Ale wtedy zazwyczaj mają premie uzależnione od wykonywanych planów. Uważacie, że jak ktoś w banku zarabia 2-3 tys. to nie będzie mu zależało na dodatkowych 500-1000 złotych premii za wykonanie planu lub sprzedaży,  jak to się fajnie mówi „kalorycznych” (czytaj drogich) produktów? Albo też premii za sprzedaż „doklejek” (czytaj produktów dodatkowych do kredytu, najczęściej ubezpieczeń). Jeżeli tak myślicie, to się bardzo mylicie.
Nie powiem już, że pracowałem i w bankach i firmach… i …;)  Myślenie, żeby lepiej pójść do banku, bo tam doradca nie wciśnie nam drogiego kredytu nie sprawdza się w rzeczywistości. Powiem więcej. Ponieważ panuje przekonanie, że doradca bankowy nie zedrze z nas skóry, idziemy więc do banku z uśpioną czujnością i łykamy produkty z przekonaniem, że oferta w tym banku po prostu taka jest. Widziałem wiele sytuacji, w których klient w banku zapłacił 3% prowizji, a mógł na przykład 2%, zapłacił za ubezpieczenie, które nie było mu potrzebne, choć było to ubezpieczenie dobrowolne, a nie obowiązkowe itp. Czasami przychodzą do mnie klienci z ofertami z banków, a ja biorę długopis i wykreślam niepotrzebne procenty z ich symulacji kredytowej. To co napisałem powyżej oczywiście dotyczy też doradców kredytowych u pośredników. Tak więc podsumowując: naciąć się możemy i tu i tu, jak źle trafimy z wyborem doradcy.  Dobrzy, kompetentni i rzetelni doradcy kredytowi pracują zarówno w bankach, jak i firmach finansowych. Niestety podobnie jest z czarnymi owcami.
kompetentny i dobry doradca kredytowy

Dlatego po raz kolejny będę Wam powtarzał z uporem maniaka: szukajcie konkretnych doradców, z imienia i nazwiska, nie sugerujcie się nazwami firm czy banków. Uwierzcie mi, to później zaprocentuje.

34 Komentarzy

  1. Ja akurat naciąłem się w banku dostałem. Jestem w trakcie załatwiania kredytu i powiedziano mi w banku !!!! że muszę mieć ubezpieczenie cpi, które kosztowało 2% kredytu!!!!!!!. Pochodziłem jeszcze po doradcach byłem u 2 osób i powiedzieli mi, że to ubezpieczenie nie jet obowiązkowe. Później babka w banku rozłożyła ręce, że faktycznie i chyba coś źle zrozumiałem, bo tak nie mówiła. Masakra, szkoda, że jej nie nagrywałem. Wniosek złożyłem u doradcy a nie w banku i zaoszczędziłem 2% co w moim przypadku wyniosło 7400 złotych !!!! Ludzie 7400 za nic bym oddał, masakra jakaś!!! Ale mojego brata i szwagierkę chcieli naciągnąć z kolei u pośrednika i w banku dostali lepszą ofertę. A byli u renomowanego pośrednika heh. Nie ma reguły, nie ma reguły, jak tu autor napisał po prostu trzba poszukać uczciwego doradcy finansowego tylko niestety nie tak łatwo znaleźć 🙁 Zgadzam sie z tym co napisał BERRY, najlepiej iść do kilku doradców i porównać wtedy oferty.

    • To jak negocjacje. Idę do doradcy dostaję ofertę i idę do drugiego po kontrofertę. I to działa, nie tylko w kredytach, ale też przy innych sprawach. Polecam 🙂

  2. Panie Robercie
    Jestem doradcą finansowym od 7 lat. Zgadzam się w 100% z tym, co tu Pan napisał. Znam wiele osób doradców, którzy muszą robić plany sprzedażowe i do kredytu dawać inne produkty. Ja na szczęście do nich nie należę. Stąd właśnie biorą się dodatkowe produkty do kredytu i dlatego można "wtopić" z kredyem, jak Pan to ładnie napisał 🙂 Nie popieram tego i nie usprawiedliwiam, ale pokazuję tylko mechanizm skąd to się bierze. Trzeba też rozróżnić, co innego jest kiedy doradca wciska klientowi ubezpieczenie za 5000 PLN, a co innego kiedy proponuje kartę kredytową za 30 PLN, z której klient może korzystać i dla większości klientów nie jest to problem, a raczej wygoda. Jestem w stanie zrozumieć doradcę, któremu do zrobienia planu sprzedażowego brakuje jedna karta kredytowa i proponuje ją klientowi. Nigdy nie zrozumiem doradców, którzy nie szukają dla swoich klientów najlepszych ofert, tylko patrzą przez pryzmat swojego wynagrodzenia i jak Pan słusznie zauważył nie ma znaczenia czy pracują w bankach czy firmach doradztwa finansowego. Na szczęście ja też znam trochę osób, które do zawodu podchodzą bardzo etycznie i mogą siebie nazywać doradcami, a nie sprzedawcami.
    Przy okazji bardzo ciekawy blog, życzę sukcesów i pozdrawiam. Paweł S.

    • Można do mnie po imieniu, aż taki stary nie jestem 😉

      A teraz do rzeczy. Plany sprzedażowe to faktycznie jeden z powodów, dla których sprzedawcy kredytów (nie mylić z doradcami kredytowymi) potrafią kredytobiorcy wcisnąć niekorzystne i nieopłacalne dodatkowe produkty do kredytu.

      Co do tej karty kredytowej… Uważam tak: mało istotne jest czy chodzi o 30 czy 5.000 złotych. A jeżeli już miałbym wybierać, to wolałbym, żeby wcisnął mi kartę za 30 niż ubezpieczenie, którego nie potrzebuję za 5000 🙂 Ale jedno i drugie jest nieetyczne. Jak pójdę do sklepu i ukradnę towar za 30 czy 5.000 zł to zawsze będzie to kradzież, bez względu na kwotę. Gdybym był kredytobiorcą i poszedł do doradcy finansowego to oczekiwałbym, żeby pomógł mi w wyborze najkorzystniejszej oferty, zgodnej z moimi oczekiwaniami.
      Zrozumiałbym natomiast taką sytuację, kiedy doradca powiedziałby:

      Panie Kredytobiorco zdecydował się Pan na ofertę kredytu X, podałem wszystkie koszty i faktycznie jest dla Pana najkorzystniejsza. Chciałbym jeszcze jedną sprawę poruszyć. Do zrobienia planu w tym miesiącu brakuje mi jednej karty kredytowej, opłata roczna za kartę wynosi 30 zł. Bank nie wymaga, żeby Pan taką kartę musiał kupić wraz z kredytem. Karta nie zapewni też lepszych warunków kredytu, ale może jednak zdecydowałby się Pan na zakup tej karty?

      Mogę się założyć, że większość klientów powiedziałaby TAK.

    • Gdyby gość w banku poprosił, a nie wciskał w dodatku w tajemnicvy to wziąłbym taką kartę. Jak gra się fair to druga strona też jest fair.

  3. Doradca powinien działać w interesie swoich klientów, a tak niestety to nie wygląda. Są wyjatki ale większość patrzy przez pryzmat swoich prowizji. Idąc do doradcy nigdy nie wiesz czy trafiłeś do uczciwego czy nie i czy ten doradca nie będzie chciał na tobie zarobić. Pawel S. – plany sprzedażowe nigdy nie powinny wziąć górę nad uczciwością, ty tych planów nie masz ale w innych bankach są i to jest chore, bo zmusza pracowników do kombinowania i wciskania ludziom niepotrzebnych rzeczy. I tak jest wszędzie nie tylko w bankach ale w innych firmach też. Kupujesz komórke wciskają ci jakieś ubezpieczenia, kupujesz komputer wciskają ci przedłużaną gwarancję, idzeisz do apteki sprzedadzą ci droższy lek, idziesz do lekarza przepisze ci droższe lekarstwo bo dostanie wycieczkę od przedstawiciela medycznego. Takie życie, taki świat!

  4. Wszystko fajnie tyko jak człowiek, który nie ma pojęcia o kredytach ma znaleźć dobrego doradcę. Autor nie pisze, no jakie cechy uwagę zwracać itp. No chyba, że popytać znajomych. Ale jak oni też doradcy nie znają dobrego? Przeczytałem ten artykuł zgadzam się z tym wszystkim i chcę sobie poszukać dobrego doradcy. Jak to najlepiej zrobić i od czego zacząć?

    • Przyznaję, znalezienie dobrego doradcy nie jest proste. Najlepiej zacząć od pytania znajomych. Można też spróbować poszukać w internecie. Jest kilka serwisów, które polecają konkretnych doradców. Znam też osobiście kilku godnych polecania doradców, w dużych miastach z którymi współpracuję od wielu lat – mogę polecić.

    • Możesz mi kogoś dobrego wskazać w Krakowie. Właśnie zaczynam rozglądać się za kredytem mieszkaniowym i byłbym wdzięczny za polecenie kogoś sprawdzonego.

    • Alex, znam i mogę z czystym sumieniem polecić Ci kilku sprawdzonych doradców finansowych w Krakowie. Skontaktuj się proszę ze mną "Kontakt" – bo nie podaję publicznie danych i telefonów do innych osób.

  5. Bardzo interesujący tekst, oddaje rzeczywistość. Pracowałam jako doradca przez 8 lat. Pracowałam w dwóch bankach si dużej firmie pośrednictwa finansowego i uważam, że połowa ludzi są sprzedawcami a nie doradcami. Od siebie chciałam napisać o moich uwagach do tematu:
    1. Jakiś czas odpowiadałam za szkolenia i jak szkoliłam młodych ludzi to byłam zdziwiona, że mają zero pojęcia. Okey po to są szkolenia, żeby nowi pracownicy poznali produkty, ale większość z nich w ogóle nie kumała matematyki. Jestem chyba uczulona na tym punkcie mam matematyczne wykształcenie, ale jak ktoś ma doradzać w finansach kiedy jego wiedza matematyczna jest zerowa? Nawet podstawy.

    2. Zgadzam się w 100% trzeba szukać osoby i nie patrzeć na nazwę firmy w ogóle. Wszyscy mają tą samą ofertę, a mówienie, że jakaś firma może uzyksać lepsze warunki to tylko reklama nie poparta żadnymi faktami.

    3. Najgorzej chyba jest trafić do znajomego doradcy. Widziałam oferty od takich osób i współczuję niektórym, że mają takich znajomych w bankach. Niektórzy sprzedali by nawet rodzinę, żeby tylko sprzedać kredyt lub polisę i zrobić plan.

    4. Jeżeli kompletnie ktoś się nie zna na finansach to powinien pójść do co najmniej dwóch różnych doradców, żeby sobie później zweryfikować oferty.

    5. Jak biuro nieruchomości poleciło doradcę to zawsze będzie go zachwalało, że ma najlepsze kredyt. Uwaga patrz punkt 4.

    6. Uczulam na pośredników, którzy mają swoje biuro w przysłowiowym samochodzie i każą sobie płacić na początku i mówią, że załatwia kredyt.

    7. Proście zawsze o kopię wypełnionego wniosku, w szczególności strony gdzie jest informacja o marży, prowizji ubezpieczeniach, żeby później się nie okazało że prowizja wynosi 3% a miało być 2%.

    Bardzo ciekawy blog rzetelny i widać od razu, że piszący go zna się na temacie.
    Pozdrowienia dla wszystkich Ania T.

    • Dzięki za miłe słowa 🙂
      Co do pkt.4 – to pozycja obowiązkowa, jeżeli naprawdę zależy nam na własnych finansach. No chyba że trafiliśmy do doradcy z polecania od osoby, której naprawdę ufamy.

  6. Anna super podsumowała temat. Nie zgadzam za to z nr 3. Wszyscy moi znajomi do mnie idą po kredyty i jeszcze się nie zdarzyło, żeby ktoś nie był zadowolony.

  7. Trafnie to wszystko opisałeś, ale ludzie będą zawsze sugerować się reklamą i niskim procentem. Wszystkiego co małym drukiem na reklamach 😉 nikt nie czyta 🙁

    • Obserwuję ten rynek i kredytobiorców od 15 lat. I muszę powiedzieć, że osoby szukające kredytu są coraz bardziej świadome i coraz częściej "drążą" temat. To napawa optymizmem.

      Do ideału oczywiście sporo brakuje, ale dzięki zwiększaniu świadomości finansowej Polaków, coraz trudniej będą mieli sprzedawcy kredytów (nie mylić z rzetelnymi doradcami). Coraz trudniej będzie im wcisnąć drogi lub niepotrzebny produkt coraz bardziej świadomemu kredytobiorcy.

  8. Napisałeś to, o czym większość w branży wie. Będę szczery – ludzie, którzy dają sobie wciskać kity są sami sobie winni, przynajmniej niektórzy!! Jak można idąc do banku nie znać wcześniej warunków kredytu? Pracuję w banku podpisuję umowy kredytowe swoich klientów i też z klientami od pośredników finansowych. Hasła typu renomowani doradcy finansowi to można sobie włożyć głęboko w —
    Rozrzut jakości doradców jest ogromy. Bez znaczenia gdzie kto pracuje,.

    Są tacy doradcy, którzy przychodzą na umowę z klientami, klient bierze umowę zaczyna przeglądać. Na moje pytanie czy już wcześniej ją czytał -odp: TAK, czy ma jakieś pytania odp: NIE, bo doradca już mu wszystko wyjaśnił. Jak zaczynam jeszcze raz opowiadać o warunkach, oprocentowaniu itd. mówi, że już wszystko wie, na umowie sprawdził i wszystko się zgadza i żeby nie przedłużać chce już zacząć podpisywać papiery. Wszystko trwa 20 min.

    Ale są też tacy, którzy albo nie przychodzą z klientem na podpisanie umowy, bo mają coś innego do roboty (masakra!!!) albo przychodzą z klientami i klient zaczyna czytać umowę. I sie zaczyna jazda bez trzymanki. Czytał Pan wcześniej umowę – NIE (choć doradca miał umowę na maila), zna Pan warunki kredytu – NIE. To proszę czytać, albo opowiadam o głównych warunkach kredytu, oprocentowanie …. – co???? miało być ….. prowizja ….. co???? a miała być… jakie ubezpieczenie???? konto muszę u was założyć??? po co???? to kredyt będzie wypłacony dopiero, jak wpłacę wkład własny???? itp. itd.

    I jak Bogu ducha winny klient trafia do mnie od takiego doradcy patafiana to co najmniej 2-3 godziny mam z głowy 🙁

    Często gęsto podpisuje umowę, bo już nie ma wyjścia. Akt notarialny za parę dni i nowego kredytu już nie zdąrzy załatwić

    • DORADCA: u mnie czasami podobnie bywa niestety. Tylko nie mogę pojać jednego- człowiek umawia sie na podpisanie umowy kredytu i kompletnie nic nie wie. To też świadczy o człowieku a nie tylko o doradcy. Szedłbyś do banku kompletnie nie wiedząc co za chwilę podpiszesz, nie zrozumiem takich ludzi.

    • Ludzie są sami sobie trochę winni, bo idą do pierwszego lepszego doradcy i w ogóle nie sprzywiązują wagi żeby poszukać kogoś dobrego. Podpisuję się pod tym co p. Robert napisał, żeby jednak trochę czasu poświęcić na poszukanie doradcy i popytać.
      Idealny ten przykład z lekarzem 🙂 pozdrawiam i gratuluję ciekawego blogu. Irek M.

  9. Od wielu lat zajmuję się sprzedażą mebli. Również na raty za pośrednictwem banków. Chociaż również mam prowizję za raty i ubezpieczenia za każdym razem staram się rzetelnie o wszystkim informować klientów. Większość osób rezygnuje z ubezpieczenia, z pomocy na zawołanie (nikt nie czyta regulaminów, nikt nie wie że wraz z meblami zakupuje również pomoc hydraulika czy elektryka). Większość osób nie wie co to jest opłata za ( nie pamiętam nazwy),, pakiet opłat bankowych''. Większość klientów jest zaskoczona że te wszystkie opłaty można zdjąć przy podpisywaniu umowy. Nie prawdą jest że można to zrobić tylko w banku. Potem po wszystkich wyliczeniach koszt kredytu nie przekracza 10 % w skali roku. Podczas gdy kredyt w ,, swoim " banku ( tym w którym mamy konto) często kosztuje ponad 20 %. Niestety sprzedaż ratalna w sklepach to dziś ułamek tego co kilkanaście lat temu.

  10. Naprawde dobry tekst, od doradcy dużo zależy więc każdy powinien zacząć od znalezienia tego dobrego i przede wszystkim uczciwego. Dobrze że poruszyłeś też kwestię doradców w bankach. Tam też mogą naciągnąć, a ludziom się wydaje, że w banku będzie taniej.

    • Pośrednik zarobi, ale bank nie płaci pracownikowi i nie ponosi kosztów biura, telefonów itp. Dla banku więc wszystko jedno komu zapłaci i tak wyjdzie na swoje.

    • Najtaniej jest tam, gdzie doradca dba o interes klienta a nie swój. Naciągnąć cie mogą i w banku i u pośrednika. Najlepiej samemu pochodzić za kredytem i później porównać oferty.

  11. TEż uważam że trzeba najpierw poszukać sobie dobrego i uczciwego doradcy ds. kredytów. Akurat mi się udało i trafiłam od razu do super fachowca. Wtedy kredyty do bułka z masłem.

  12. Świetny tekst, kolego po fachu. Tak to wygląda. Każdy kto bierze kredyt powinien sobie przeczyteć ten artykuł. Najważniejsze przy znalezieniu najlepszego kredytu jest wcześniejsze znalezienie dobrego doradcy kredytowego.

  13. Witam!
    W koncu ktos bez sciemy napisal prawde. Brawo p. Robercie! Duze firmy oglaszaja sie, ze maja najlepsze oferty, a u kazdego doradcy jest to samo. Raz widzialem ulotke, ze daja ubezpieczenie i cos jeszcze gratis, jak sie wezmie u nich kredyt, a to wielka sciema. Proponuja najdrozszy kredyt, zeby dawane gratisy im sie zwrocily. Czytac czytac i byc ostroznym na takie promocje!

  14. Bardzo ciekawy artykuł o doradcach kredytowych. Nie sądziłem, iż można pójść do banku i też dostać drogi kredyt w zależności na kogo sie trafi. I że w bankach doradcy kredytowi są na działalności, myślałem, że banki zatrudniają tylko na etatach.
    W takim razie gdzie lepiej pójść do doradcy w banku czy doradcy kredytowego?

  15. Umiesz liczyć licz na siebie 🙂
    Najlepszy sposób to popytać się znajomych i przyjaciół, którzy brali już kredyt. Oni są już po przejściach :)))) i mogą polecić sprawdzony bank. A jeszcze lepiej nie brać żadnych kredytów :))))

  16. Witam, na początek trochę posłodzę Robertowi (dodam, że nie jestem z nim spokrewniona:). Jestem doradcą kredytowym od 9 lat, a czytając tego bloga zdałam sobie sprawę, że Robert spełnił moje marzenie. Brawo, bardzo fajne przekazujesz treści.
    Co do prawd i mitów to podpisuję się dwiema rękoma żeby korzystać z usług sprawdzonych i poleconych doradców. Niestety przez lata praktyki spotkałam się z „koleżeństwem” którzy bez skrupułów ubierali Klienta w garnitur szyty na miarę, ale nie potrzeb Klienta, a „doradzacza”.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

*

inne w kategorii doradcy kredytowi

do góry strony